sobota, 12 września 2015

Lopi - wełna po islandzku


Niedawno miałam przyjemność zwiedzić jeden z krajów, którego historia nabrała rozpędu w moich ulubionych czasach, czyli w epoce wikingów. Mowa o Islandii. Że kraj jest przepiękny, nie muszę się rozwodzić, aczkolwiek to temat rzeka. Jeśli wpiszecie w google grafice hasło "Iceland" wyskoczy masa pięknych krajobrazów i - uwierzcie mi - tam naprawdę tak jest. Kolory zazwyczaj również nie są zasługą Photoshopa lecz natury.

Za pewne lada dzień będą posty o skarbach kultury, o tym co wielbiciel wczesnego średniowiecza może znaleźć w muzeach, a także jak ciekawie wygląda współczesne wzornictwo inspirowane dawną ornamentyką tego regionu, ale skoro to blog o rękodziele - pierwszy wpis o islandzkiej wełnie.

Lopi

W każdym islandzkim sklepie z pamiątkami znajdziemy całe mnóstwo rzeczy wydzierganych z wełny -rękawiczek, swetrów, a także - motki wełnianej włóczki do samodzielnego konstruowania takowych. Z tych ostatnich dobrodziejstw postanowiłam skorzystać i niebawem zaprezentować co z tego powstało.

Włóczka zwana Lopi jest dostępna w sklepach z pamiątkami i w supermarketach. Jest to produkt całkowicie krajowy, tańszy niż importowane włóczki bambusowe, bawełniane itp. Czyli odmiennie niż w Polsce, gdzie produkt krajowy będzie odpychał ceną. Lopi występuje najczęściej w bardzo "naturalnych" kolorach, a włókno jest przetkane cieniutkimi srebrnymi nićmi (naturalny efekt) co sprawia, że kolory są zgaszone i rękawiczka wydziergana z Lopi wygląda naprawdę fajnie przy stroju rekonstruktora :) 


Lopi wytwarza się z sierści islandzkich owiec, które przybyły na wyspę wraz z wikingami. Współcześni hodowcy nie krzyżują islandzkich owiec z innymi, stąd zwierzęta pozostają charakterystyczne, podobne do tych, które były w średniowieczu. Owce te mają dwa typy sierści - wierzchnia (wodoszczelna) to długie włókna, zwane po islandzku tog, spodnia zaś to cienkie krótkie włosy, izolujące owcę od zimna, zwane thel. Islandzką włóczkę Lopi przędzie się z tych dwóch, odmiennej jakości, włókien. Włókno Lopi tkane jest dziś rzecz jasna maszynowo, jednak nici skręcane są dużo luźniej niż w surowej wełence jaką dotąd widywałam. Ten typ wełny jest drapiący jak każdy surowy, ale dużo bardziej puszysty i delikatny. Pociągnięte za mocno włókno na szydełku/igle bardzo łatwo się rwie, także nie jest to wełna do tkania krajek czy robienia sznurków. Dzięki luźnym splotom włókna, podobno łatwo zlepić (sfilcować?) dwa włókna w jedno, ale osobiście wolę związać na wszelki wypadek nici podczas dziergania na igle.


Wełniano - islandzkie ciekawostki:

1) Owiec jest na wyspie kilkukrotnie więcej niż ludzi. Jeżdżąc po całej wyspie widywaliśmy je praktycznie wszędzie - na wzgórzach, w dolinach, na skałach i klifach. Często zastanawialiśmy się ile owiec ginie w przyrodniczych potrzaskach, bo czasem ich lokalizacje były przedziwne - np skała, na którą człowiek miałby problem wejść. Jeśli gdzieś nie było owiec, znaczyło to, że jesteśmy naprawdę daleko od czegokolwiek. 

Owce chodzą po wyspie całkowicie "luzem", zazwyczaj grupkami po kilka. Nie boją się ludzi ani samochodów, trzeba więc uważać na nie na drogach. Ponoć raz w roku owce zgarnia się do kupy i każdy hodowca wyłapuje swoje.


Autorem zdjęć z owcami jest S. Palica.

2) Swetry z Lopi tka się naokoło otworu na szyję, zamiast zszywać z kawałków. Są bardzo ładne, a w sklepach ciężko zlokalizować dwa takie same. Tradycja dziergania charakterystycznych swetrów sięga ponoć ledwie 100 lat. Towar ze względu na swoją oryginalną stylistykę jest bardzo "tutejszą" pamiątką. Niestety jednak bardzo drogą :(

Na stronie http://swiatoslav.blogspot.com/2013/08/o-zaletach-swetrow-lopapeysa.html można przeczytać jak swetry sprawdzają się w akcji. Dwójka podróżników opisuje je jako między innymi wiatroszczelne. Czytałam gdzieś również, że swetry można wietrzyć zamiast prać :D

zdjęcie z https://www.pinterest.com/pin/83457399316610336/

3) W islandzkich marketach Hagkaup i Netto można kupić masę różnego rodzaju włóczek. Zarówno surową Lopi jak i już przetworzoną, miękką. Ta, która mnie się najbardziej spodobała (100%), widnieje pod szyldem Kambgarn i również występuje w fajnych naturalnych kolorach - w sam raz do krajek :)


4) Islandzka włóczka Lettlopi (cieńsze włókno) kosztuje na Islandii w przeliczeniu około 10 zł za motek. Wełna krajowa obrobiona, czyli miękka i bardziej "współczesna", tylko odrobinę więcej. To bardzo ciekawe, bo chleb kosztuje w przeliczeniu kilkanaście złotych, a litr paliwa - kilka. 
Ale wszak mówimy o kraju, gdzie Pepsi jest tańsza niż woda, a jednocześnie zdrowa żywność jest tańsza niż słodycze :)

5) o lopi: http://quezi.com/6208
o owcach: https://en.wikipedia.org/wiki/Icelandic_sheep
gdzie kupisz lopi w Polsce: http://fastryga.pl/category/wloczki-welna-lettlopi



Jeśli coś pokręciłam, sprostujcie w komentarzach. Nikt nie jest nieomylny, a choć Islandczycy świetnie mówią po angielsku, to niekoniecznie dobrze załapałam ich tłumaczenia o co chodzi z tą Lopi ;)