piątek, 6 września 2013

Wolin 2013

Miesiąc z hakiem opóźnienia, ale przynajmniej zdjęcia kompletne :)
Przed Wami krótka relacja z warsztatów i festiwalu na Wolinie, które odbyły się pod koniec lipca tego roku. Jak każdy fantastyczny wyjazd, i ten szybko się skończył, ale mam nadzieję udać się nań również za rok. 

Warsztaty upłynęły mi na próbowaniu nowych rzemiosł, kończeniu zamówień oraz tkaniu kolejnych krajek na festiwalowy kram. Nasza drużyna - Czarny Wąż z Warszawy - miała w tym roku największe i najbarwniejsze stoisko w historii :) Krajki i stroje przyciągały oko nie zarówno odtwórców, jak i turystów. 
Oto kawałek krajkowej wystawki :)


Każda znalazła nowego właściciela. Co ciekawsze większość klientów stanowili wikingowie z Niemiec, Francji, Węgier i Szwajcarii. Zielona zawędrowała nawet do wojownika z Kanady (i tu ciekawostka - stała się  obszyciem skórzanej tuniki ) . Podczas festiwalu miałam później przyjemność wypatrzeć w tłumie moje prace :)

A oto złapane w obiektywie klientki kramu z zeszłych lat - 


Cieszę się, że paski dobrze się spisują. Mam nadzieję, że i te z kolekcji Wolin 2013 będą się dobrze nosić, a z tegorocznymi nabywcami spotkamy się za rok :)

I na dokładkę - suknia wczesnośredniowieczna, którą uszyłam na zamówienie dla pani Kiwi. W roli modelki,  tym razem Dalebora.




Pozdrawiam

Sigrun


4 komentarze:

  1. Ach, tak się zbieram na Wolin od wielu lat, że obiecuję sobie pojechać w przyszłym roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Krajki są piękne i zauważam u nich synergię - w "kupie" są jeszcze piękniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Im więcej krajek w jednym miejscu tym paradoksalnie bardziej każda z osobna przykuwa uwagę. No i satysfakcja twórcy większa :)

      Usuń