czwartek, 1 sierpnia 2013

Naalbinding - pierwsza próba

Tym razem nie o krajkach lecz o innym średniowiecznym rzemiośle, które poznałam na warsztatach archeologii eksperymentalnej w Wolinie. Przy okazji - wszystkim polecam tę imprezę. Skansen jest fantastycznym miejscem, które inspiruje do poznawania nowych  rzeczy i umożliwia obserwację pracy innych pasjonatów.
Naukę naalbidingu rozpoczęłam pod okiem Sigrid z DRH Yggdrasil i Zoi z drużyny Czarnogłów. Pojęcie "łatwości" jest pojęciem względnym, toteż nie powiem na wstępie niczego w stylu "to bardzo łatwe". Zanim bowiem moja plecionka zaczęła cokolwiek przypominać musiałam sporo kombinować.

Definicja z wikipedii:
Nålebinding/Naalebinding – stara technika sporządzania płaskich wyrobów włókienniczych (rodzaj plecionki) przy pomocy kawałków włókna i igły. Przypomina szycie lub plecenie sieci rybackich. W Europie poprzedza robienie na drutach i szydełkowanie. Zanikła po wprowadzeniu tych ostatnich w późnym średniowieczu. Do dziś przetrwała w krajach skandynawskich.

A oto co mi wyszło. Minirękawiczka bez palców. Wydaje mi się, że jest to pojedynczy ścieg Oslo (Oslo stitch 1+1)
Wersja pierwsza: włóczka akrylowa



Wersja druga: wełna surowa 100% (czyli tak jak "kiedyś robili" ;) )

 















Następna próba będzie rękawiczką całkowitą, to znaczy łapka z jednym placem. I znacznie większa. Ta powyższa miała taka być jednak przeliczyłam się z szerokością - surowa wełna która przy pierwszym łańcuszku wydaje się ładnie sprężynować na oczkach, przy kolejnych rzędach okazuje się być zupełnie nierozciągliwą. Dlatego rękawiczka, która miała być na dużo większą dłoń, wyszła akurat na moją. No cóż, trudno. W każdym razie działa i wydaje się być mocna. Przy okazji nadmienię, że strasznie mi się kolor podoba.

Generalnie problem (czytaj: wyrwa) pojawia się gdy odłożę robotę i później znowu kontynuuję. Robię sobie udawany kciuk :) Czyli w pętelkę wkładam np ołówek. Niestety jeśli wypadnie nie mam pojęcia jak dobrze założyć pętle i zanim wyjdę na prostą z dalszym dzierganiem pojawia mi się brzydka dziura w ściegu. Mam nadzieję, że z czasem przypatrzę się jak zagubione podczas przerwy w pracy pętelki dobrze łapać od nowa.

Mam wielką nadzieję, że kiedyś ogarnę naalbinding na tyle, że dołączy do stałych bywalców moich postów :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz